MACIEJ GALLAS

tenor  oraz  pedagog wokalistyki

1. Wędrówka

Wędrówka jest przyjemnością młynarza, wędrówka!
Złym musiałby być młynarz, 
któremu nigdy wędrówka nie przyszłaby na myśl, wędrówka.

Od wody nauczyliśmy się tego, od wody!
Ona nie ma odpoczynku we dnie i w nocy, 
zawsze pamięta o wędrowaniu, woda.

Dostrzegamy ją również w kołach młyńskich, w kołach! 
One niechętnie cicho stoją, 
one się całymi dniami niezmordowanie obracają, koła.

Kamienie [młyńskie], które same są tak ciężkie, kamienie. 
Tańczą razem wesołym korowodem 
i chciałyby być jeszcze szybsze, kamienie.

O wędrówko, wędrówko, moja przyjemności, wędrówko! 
Panie mistrzu [młynarski] i pani młynarzowo, 
pozwólcie mi w pokoju iść dalej i wędrować. 

2. Dokąd?

Usłyszałem szmer strumyka
wypływającego ze skalnego źródła,
w dół ku dolinie szemrzącego
tak świeżo i cudownie jasno.
Nie wiem, jak to się stało,
kto mi dał taką radę,
i musiałem również [ruszyć] w dół
z moim kijem wędrownym.
W dół i ciągle dalej
i ciągle [podążać] za strumieniem,
I ciągle [za] świeżym szmerem
i zawsze [za] jasnym strumieniem.
Czy to jest moja droga?
Strumyczku, powiedz, dokąd?
Tyś swoim szmerem
całkowicie odurzył moje zmysły.
Cóż ja powiem na ten szmer?
To nie może być szmer:
to śpiewają nimfy
głęboko pod twoim nurtem
Pozwól śpiewać, czeladniku, pozwól szemrać i wędruj wesoło dalej.
Tak suną koła młyńskie
w każdym czystym strumieniu.

3. Stop!

Młyn zobaczyłem,
jak zza olch zamigotał,
poprzez szmer i śpiew
przebił się odgłos kół młyńskich.
Aj witaj, aj witaj
słodka pieśni młyna.
I dom, jakże przytulny!
I okna, jakie czyste!
I słońce jakież jasne
z nieba świeci.
Aj, strumyczku, kochany strumyczku,
a więc o tym myślałeś [prowadząc mnie tu]?

4. Podziękowanie strumieniowi

Czyż więc o tym myślałeś,
mój szemrzący przyjacielu?
Twój śpiew, twoje dźwięczenie,
o tym myślałeś?
Do młynarki tam [idź]!
Tak brzmiały zmysły.
Nieprawdaż? czy [dobrze] to zrozumiałem? Do młynarki tam [idź]!
Czy to ona cię przysłała?
Czy też mnie zaczarowałeś?
To chciałbym wiedzieć,
czy ona cię wysłała.
Teraz niechże się to stanie,
[jest to po mojej myśli]:
czego szukałem, znalazłem,
jakby tak zawsze mogło być.
Zapytałem o pracę,
teraz mam [jej] pod dostatkiem
dla rąk, dla serca
w pełni wystarczająco!

5. Po pracy

Mógłbym poruszyć tysiącem ramion! 
Mógłbym rozpędzić koła [młyńskie]. 
Mógłbym wiać poprzez wszystkie gaje. 
Mógłbym toczyć wszystkie kamienie! 
Żeby piękna młynarka 
zauważyła moją wierność!
Ach, jakże słabe jest moje ramię! 
To, co ja [mógłbym] podnieść, co przenieść, 
przeciąć, co uderzyć, 
każdy robotnik mógłby zrobić.
A teraz siedzę w dużym kręgu, 
podczas cichej, chłodnej godziny wypoczynku.
I mistrz [młynarz] mówi do wszystkich: 
wasza praca mi się podoba.
I ukochana dziewczyna mówi wszystkim dobranoc.

6. Ciekawy

Nie pytam żadnych kwiatów,
nie pytam żadnych gwiazd,
one wszystkie nie mogą mi powiedzieć, 
tego, co ja doświadczam.
Nie jestem również ogrodnikiem, 
gwiazdy są za wysoko; 
mój strumyczek chcę zapytać, 
czy mnie moje serce okłamuje.

O strumyczku mój kochany, 
jaki jesteś dziś niemy? 
Chciałbym tylko jedno wiedzieć, 
[poznać] jedno słówko z dwóch.
Tak- zwie się jedno słówko,
drugie zwie się: nie,
w tych dwóch słówkach
zamyka się mój cały świat.

O strumyczku mój kochany, 
czemu jesteś taki dziwny? 
Ja nie chcę już tego więcej mówić, 
powiedź [ty], strumyczku, czy ona mnie kocha?

7. Niecierpliwość

Chciałbym to wyciąć w każdym [kawałku] kory,
chciałbym to wyryć w każdym kamieniu,
chciałbym to wysiać na każdej świeżej grządce
nasionami rzeżuchy, które by to szybko ujawniły.
Na każdej białej kartce chciałbym to zapisać: 
Twoim jest moje serce i powinno takim na zawsze zostać.

Chciałbym wykształcić młodego szpaka,
żeby [potrafił] mówić słowa czyste i jasne, 
żeby mówił dźwiękiem moich ust, 
mojego pełnego serca, gorącego popędu,
wtedy śpiewałby on jasno poprzez jej okno: 
Twoim jest moje serce …

Poranny wiaterek chciałbym tym wypełnić,
chciałbym to wyszeptać w rozedrgany gaj,
o, żeby to promieniowało z każdego kwiatu! 
Żeby przenosił to zapach do niej z bliska i daleka! 
Fale, czy możecie napędzać coś więcej niż koła [młyńskie]? 
Twoim jest moje serce ….

Myślę, że to musiałoby stać przed moimi oczami,
na moim policzku, musiałoby to pałać,
do wyczytania powinno to być na moich niemych ustach, każdy oddech powinien dawać to głośno do zrozumienia, 
a ona nie zauważy nic ze wszystkich tych bojaźliwych działań: Twoim jest moje serce …

8. Poranne pozdrowienie

Dzień dobry piękna młynarko!
Gdzie wkładasz główkę, 
czyżby coś ci się przydarzyło?
Czyżby zirytowało cię moje pozdrowienie?
Przeszkadza ci mój wzrok aż tak bardzo?
Więc muszę iść dalej [odejść].

O pozwól mi choć z dala stanąć, 
spoglądać w twoje kochane okno, 
z oddali, całkiem z oddali!
Ty blondyneczko, wyjdź! 
Wyjdźcie z okrągłej bramy
wy niebieskie gwiazdki poranne [oczy]!

Wy sen pijące oczęta,
wy zasmucone rosą kwiatuszki,
czemu obawiacie się słońca?
Czy o nocy myślicie tak dobrze,
że się zamykacie, pochylacie i płaczecie
ku jej cichej rozkoszy?

Teraz otrząśnijcie się z kwietnego snu
i podnieście się świeże i wolne w górę
w boży, jasny poranek!
Skowronek wiruje w powietrzu,
i z głębi [mojego] serca woła
miłosne cierpienie i troska.

9. Kwiaty młynarza

Przy strumieniu stoi wiele małych kwiatków
patrzących jasnymi, błękitnymi oczami.
Strumień- on jest przyjacielem młynarza
a jasnobłękitne oczy ukochanej lśnią,
dlatego są one moimi kwiatami.

Blisko pod jej okienkiem,
tam chcę zasadzić kwiaty,
tam ją zawołają, gdy wszystko zamilknie,
gdy jej głowa skłoni się do snu,
one wiedzą, co ja myślę.

I kiedy ona przymknie oczęta
i zaśnie w słodkim, słodkim spokoju,
będą jej szeptać jako wymarzona twarz [ukochanej]:
nie zapomnij, nie zapomnij mnie!
To jest to, co ja myślę.

I otworzy ona rano okiennice,
potem spojrzy wokół zakochanym spojrzeniem,
rosa w waszych [kwiatów] oczętach
powinna być moimi łzami, które chcę na was wypłakać.

10. Deszcz łez

Siedzielismy tak serdecznie ze sobą
pod chłodnym sklepieniem olch.
Patrzyliśmy tak serdecznie razem
w dół, w szumiący strumień.
Księżyc też wzeszedł,
gwiazdy za nim,
i patrzyły tak serdecznie razem
w srebrzyste lustro.

Nie patrzyłem na księżyc,
ani na żadne błyszczące gwiazdy,
patrzyłem w jej obraz,
w jej oczy [wyłącznie].
I patrzyłem, jak się kłaniają i spoglądają
w górę z błogiego strumienia,
kwiaty na brzegu, te niebieskie,
one się kłaniały jej i spoglądały na nią.

I wydawało się, że w strumieniu 
zatopiło się całe niebo
i chciało mnie razem z sobą w dół
pociągnąć w swoją głębię.
I ponad chmurami i gwiazdami
tam szemrał wesoło strumień
i wołał śpiewając i dźwięcząc:
Przyjacielu, przyjacielu, chodź za mną!

Wtedy podniosłem wzrok,
na lustrze [wody] pojawiły się zmarszczki
Ona powiedziała: idzie deszcz, żegnaj, idę do domu.

11. Moja!

Strumyczku, porzuć swoje szemranie!
Koła [młyńskie], wstrzymajcie swój pęd!
Wszystkie wesołe leśne ptaki
duże i małe, kończcie swoje melodie!
Przez gaje tam i z powrotem
dźwięczy dziś jeden rym [wyłącznie]:
ukochana młynarka jest moja! Moja!
Wiosno, czy to są wszystkie twoje kwiatuszki?
Słońce, nie masz jaśniejszego blasku?
Ach, więc muszę całkiem sam
z tym błogim słowem „moja”
niezrozumiałym pozostać w rozległym dziele stworzenia!

12. Przerwa

Moją lutnię zawiesiłem na ścianie,
oplotłem ją zieloną wstęgą.
Nie mogę dalej śpiewać, moje serce jest zbyt pełne, 
nie wiem, jak zawrzeć to [co czuję] w rymie. 
Najgorętszy ból mojej tęsknoty
miałbym wyśpiewać w żartobliwej pieśni,
i skarżyć się tak słodko i delikatnie
wierząc, że mój ból jest niemały.
Ach, jakże wielki jest ciężar mojego szczęścia,
że żaden dźwięk na ziemi go nie pomieści?
Więc, kochana lutnio, spocznij teraz na gwoździu tu!
[gdy] Zawieje wietrzyk po twoim boku [po strunach], 
i muśnie cię pszczoła swoimi skrzydłami, 
wtedy uczyni mnie to tak przestraszonym i przejrzy [moje zamiary]. 
Dlaczego pozwoliłem wstędze [lutni] pozostać zawieszoną tak długo?
Często latają wokół boku [strun] dźwięki westchnień.
Czy to jest wybrzmienie mojego bólu miłości?
Czy też powinna to być przygrywka nowej pieśni?

13. Z zieloną wstęgą przy lutni

„Szkoda, że piękna, zielona wstęga
wyblakła tutaj na tej ścianie,
ja tak lubię zieleń!”
Tak powiedziałaś, o ukochana, dzisiaj do mnie;
natychmiast odwiążę ją i poślę tobie:
skoro lubisz tak zieleń!

Nawet gdyby twój ukochany [odziany] był w biel,
zieleń i tak powinna mieć swoją cenę [wartość],
i ja również ją lubię [zieleń].
Ponieważ nasza miłość jest wiecznie zielona,
ponieważ na zielono kwitnie oddalona nadzieja,
dlatego ją lubimy.

Teraz wpleć w swoje loki
zieloną wstążkę,
ty tak lubisz [kolor] zielony.
Teraz wiem, gdzie mieszka nadzieja,
Teraz wiem, gdzie króluje miłość,
Teraz przede wszystkim lubię zielony [kolor]. 

14. Myśliwy

Czegoż szuka ten myśliwy tutaj przy młynie?
Zostań, przekorny myśliwy, w swoim rewirze!
Tu nie ma dzikich zwierząt do polowanie dla ciebie,
tu mieszka wyłącznie sarenka, oswojona dla mnie. Chciałbyś zobaczyć delikatną sarenkę,
to pozostaw swoją strzelbę myśliwską w lesie,
pozostaw swoje ujadające psy w domu,
pozostaw huczące rogi myśliwskie 
i zgól z brody szczeciniaste włosy,
w przeciwnym razie spłoszy się sarenka w ogrodzie.

Lepiej byłoby, gdybyś pozostał w lesie
i pozostawił młyn i młynarza w spokoju.
Do czego nadawałaby się rybka w zielonych gałęziach? 
Czego mogłaby chcieć wiewiórka w sinym stawie? 
Więc pozostań, przekorny myśliwy, w zaroślach, 
i zostaw mnie samego z moimi trzema kołami [młyńskimi].
A jeśli chcesz, żeby mój skarb cię pokochał,
wiedz to, mój przyjacielu, co jej serce zasmuca:
dziki, które przychodzą w nocy z zarośli
i tratują jej ogródek warzywny
i zadeptują i ryją w grządkach:
te dziki- je zabij, ty bohaterze!

15. Zazdrość i duma

Dokąd tak szybko, tak kręto i dziko [płyniesz]
mój kochany strumieniu?
Ścigasz pełnego gniewu bezczelnego brata, myśliwego?
Zawróć, zawróć i połajaj najpierw twoją młynarkę
za jej lekki, roztrzepany, mały rozum.
Czy widziałeś ją wczoraj wieczorem, jak stała przy bramie, 
z wyciągniętą szyją, wpatrującą się w ogromną drogę? 
Gdy z łowów myśliwy wesoło zmierza do domu,
nie wystawia przyzwoite dziewczę głowy za okno.
Płyń strumyczku tam i powiedz jej to;albo nie mów jej nic, 
posłuchaj, nie mów nic o mojej smutnej twarzy.
Powiedź jej: on wyciął sobie fujarkę z łodygi
i wygrywa dzieciom piękne tańce i pieśni.

16. Ukochany kolor.

W zielony [kolor] chciałbym się odziać,
w zieloną wierzbę płaczącą:
mój skarb tak lubi [kolor] zielony.
Chcę poszukać cyprysowej łąki
łąki zielonego rozmarynu:
mój skarb tak lubi zieleń.

Niech żyją wesołe łowy!
Niech żyje [bieg] przez wrzosowiska i zarośla!
Mój skarb tak lubi łowy.
Dziczyzna, na którą poluję, jest śmiercią,
wrzosowisko nazywam nieszczęściem miłości, 
mój skarb tak lubi łowy.

Wykopcie mi grób na ściernisku,
przykryjcie mnie zieloną murawą,
mój skarb tak lubi zieleń.
Żadnego czarnego krzyża, żadnego kolorowego kwiatuszka, 
zieleń, wszystko zielone wokoło!
Mój skarb tak lubi zieleń.

17. Zły kolor

Chciałbym wyruszyć w świat,
w daleki świat,
gdzie tylko nie byłoby tak zielono,
na zewnątrz w lesie i w polu!
Chciałbym wszystkie zielone listki
pozrywać z każdej gałęzi,
chciałbym całą zieloną trawę
zalać łzami aż do wyblaknięcia [blada jak śmierć].
Ach zielony, ty znienawidzony kolorze,
dlaczego wydajesz mi się
tak dumny, tak zuchwały, tak czerpiący radość z mojego nieszczęścia,
wobec mnie biednego, białego człowieka?
Chciałbym położyć się u jej drzwi
w burzę, deszcz i śnieg.
I śpiewać całkiem cicho dniem i nocą
to jedno słówko: żegnaj!
Słuchaj, kiedy w lesie zabrzmi róg myśliwski,
wtedy zadźwięczy jej okienko!
[Ale] za mną ona nie wyjrzy,
czy mnie będzie wolno choć zaglądnąć do środka?
Odwiążę z czoła dla ciebie
zieloną, zieloną wstążkę:
Żegnaj, żegnaj! I wystarczy mi 
na pożegnanie twoja dłoń!

18. Suche kwiaty

Wy wszystkie kwiatuszki, które ona mi dała,
powinno się was złożyć ze mną w grobie.
Jak boleśnie patrzycie wszystkie na mnie,
jakbyście wiedziały, co mi się przydarzyło?
Kwiatuszki wszystkie, jakże zwiędłe, jak białe?
Kwiatuszki wszystkie, dlaczego jesteście tak mokre?
Ach, łzy nie uczynią majowej zieleni,
nie spowodują, że martwa miłość znów zakwitnie.
I że wiosna przyjdzie a zima przeminie
i kwiatuszki urosną wśród traw.
Kwiatuszki spoczną w moim grobie,
te wszystkie kwiatuszki, które ona mi dała.
I kiedy ona będzie się przechadzać obok kurhanu
i pomyśli w sercu: on był mi wierny!
Wtedy, wszystkie kwiaty, precz, precz!
Nadejdzie maj, zima jest skończona.

19. Młynarz i  strumień

Młynarz:
Gdzie wierne serce z miłości ginie,
tam więdną lilie na każdej grządce.
Tam musi w chmury skryć się księżyc w pełni,
żeby jego łez człowiek nie zobaczył.
Tam aniołki zasłaniają sobie oczy
i łkają i śpiewają duszy dla ukojenia.

Strumień:
A kiedy się miłość wyrwie bólowi,
gwiazdka, jakaś nowa, zabłyśnie na niebie.
Tam wzejdą trzy róże, w połowie czerwone i białe,
które nie zwiędną już więcej na ciernistej łodydze.
I aniołki odetną swoje skrzydła
i każdego poranka będą zstępować na ziemię.

Młynarz:
Ach strumyczku, kochany strumyczku, wymyśliłeś to dobrze; 
strumyczku, ale czy wiesz, jak miłość boli?
Ach na dole, tam na dole [panuje] chłodna cisza!
Ach strumyczku, kochany strumyczku, zaśpiewaj tylko.

20. Kołysanka strumyka

Spocznij, spocznij! Zamknij oczy!
Podróżniku, ty zmęczony, jesteś w domu.
Wierność tu jest, spocznij więc przy mnie,
dopóki morze nie wypije [wód] strumyka.

Chcę ci umościć posłanie na miękkiej poduszce
w niebieskiej, kryształowej izdebce.
Zbliż się, bliżej, ukołyszę cię,
uniosę i ukołyszę mojego chłopca!

Gdy róg myśliwski zabrzmi z zielonego lasu,
będę szumiał i huczał przy tobie.
Nie zaglądajcie do wewnątrz, niebieskie kwiatuszki!
Żebyście nie uczyniły snu mojemu śpiącemu tak ciężkim.

Precz, precz z młyńskiego pomostu,
zła dziewczyno, żeby twój cień go nie obudził!
Rzuć mi tu [w nurt] twoją chusteczkę,
żebym mu [mógł] oczy nakryć!

Dobranoc, dobranoc, póki wszystko się nie obudzi,
Niech zaśnie twoja radość, niech zaśnie twoje cierpienie,
Księżyc w pełni wschodzi, mgła słabnie,
i niebo tam w górze, jakże jest dalekie!

MENU:

      Biogram pl

      Biogram eng

      Nauka śpiewu

      Publikacje

      CD/DVD

      Filmy

      Galeria 

      Archiwum wydarzeń

      Kontakt