Pause

Przerwa

Moją lutnię zawiesiłem na ścianie,
oplotłem ją zieloną wstęgą.
Nie mogę dalej śpiewać, moje serce jest zbyt pełne,
nie wiem, jak zawrzeć to [co czuję] w rymie.
Najgorętszy ból mojej tęsknoty
miałbym wyśpiewać w żartobliwej pieśni,
i skarżyć się tak słodko i delikatnie
wierząc, że mój ból jest niemały.
Ach, jakże wielki jest ciężar mojego szczęścia,
że żaden dźwięk na ziemi go nie pomieści?
Więc, kochana lutnio, spocznij teraz na gwoździu tu!
[gdy] Zawieje wietrzyk po twoim boku [po strunach],
i muśnie cię pszczoła swoimi skrzydłami,
wtedy uczyni mnie to tak przestraszonym i przejrzy [moje zamiary].
Dlaczego pozwoliłem wstędze [lutni] pozostać zawieszoną tak długo?
Często latają wokół boku [strun] dźwięki westchnień.
Czy to jest wybrzmienie mojego bólu miłości?
Czy też powinna to być przygrywka nowej pieśni?